Wlasnie wrocilem z dwutygodniowego pobytu w Anglii i mam sporo roznych przemyslen i spostrzezen. Dzisiaj bedzie odcinek I - czyli porownanie czasopism. Za jakis czas napisze odcinkek II - o sciezkach rowerowych i ruchu w miastach (razem z _link_ami do zdjec - jak tylko je wywolam) a potem bedzie odcinek III - o tredach sprzetowych. W Anglii wychodza 3 wieksze czasopisma: MBR, Mountain Biking i Cycling. To ostatnie jest poswiecone kolarstwu szosowemu i jezdzie po ulicach, dwa pierwsze wylacznie MTB. Najpoczytniejszy jest chyba MBR (Mountain Bike Review). Ma objetosc 150 stron, w co nie sa wliczane strone reklamowe, czyli jest solidnego czytania na co najmniej 3 dni, a cale czasopismo z dodatkami wazy chyba z kilogram

Zasadniczo MBR koncetruje sie na XC i turystyce, ale czasami pojawia sie tam tez artykuly o DH i pochodnych - w sumie wiec mozna powiedziec, ze przypomina troche nasze BA. Oczywiscie porownanie merotyrycznej zawartosci, objetosci i jakosci druku wcyhodzi zdecydowanie na korzysc MBR. W kazdym numerze sa opisane trzy rozne tereny do jazdy (jedno w Europie, jedno poza Europa i jedno w UK). Kazdy opis to 5-10 stron tekstu ze zdjeciami + rozkladane mapki tras na powlekanym, wodoodpornym papierze, ktore mozna sobie wyrwac z gazety i wykorzystac w terenie. W numerze z czerwca byly opisy tras z Toskanii, Australii i z Isle of White . Kolejny dzial - to ekstremalne wyprawy - czyli opisy przygod w rodzaju na przelaj pustynia Kalahari , albo rowerem na Biegun Poludniowy - z rozkladanym posterem o rozmiarze A1, do powieszenia na sciane. Tym razem o dwoch gosciach, ktorzy sie zalozyli, ze wygraja z zaprzegami psimi na 1000 km trasie gdzies w Alasce. - Niestety sie nie udalo - ale i tak byla niezla zabawa

Potem leca testy rowerow - w numerze czerwcowym - trzy fule XC z gornej polki , potem prownanie trzech rowerow z nowej, jeszcze malo znanej w Polscej klasy rowerow city-jumper (bedzie o tym wiecej w czesci III moich wrazen) i na koncu jeden opis roweru, ktorego nie nalezy kupowac, w dziale zatytulowanym dreadfull stuff

Potem leca porady sprzetowe - 5 stron szczegolwego opisu jak montowac i regulowac hamulce V, z tabela porownawcza wymiarow roznych hamulcow, ram i szczek - z ktorego mozna sobie wyliczyc, ktore beda najlepiej do siebie pasowaly. Wreszcie dzial technika jazdy z kilkustronicowym opisem sposobow wydostawania sie z kolein na miekkich drogach ziemnych i na koniec ogloszenia, nowinki sprzetowe i wiesci ze swiatka biznesu rowerowego. Do tego jeszcze wkladka - katalog sprzetu i cicuchow jednej z sieci sklepow rowerowych w Anglii i maly prezent - ochraniacz na rure tylnego trojkata. Wszystko to za 3.25 funta - czyli ok. 20 zl.... MountainBiking przypomina troche BA - koncentruje sie glownie na DH, trialu i innych co bardziej ekstremalnych wariantach rowerowania. Objetosc ok 70 stron. Na stronie tytulowej i na rozkladowce cover story - czyli opis przygod gosci, ktorzy polaczyli jazde rowerem z nurkowaniem

Nie ma to jak jak jazda po dnie morza Czerwonego, ze zlotymi rybkami przemykajacymi miedzy szprychami

Coool... Jakby nie fotki - chyba bym w to nie uwierzyl. Niestety nie napisali, czy rowery po takiej jezdzie, jeszcze sie do czegos im potem przydaly i czym nasmarowali lancuch

Oprocz tego opisy tras zjazdowych w Sussex Downs i problemy z i ich zamykaniem w zwiazku z epidemia pryszczycy, szczegolwe opisy i ocena kilku zjazdowek o kosmicznych cenach i do tego masa reklam, nowinek sprzetowych i.t.p itd. - Cena 3.5 funta. Prawie caly numer Cycling - jakies 50 stron byl wypelniony natomiast opisem imprez i dyskusji zwiaznych z Tygodniem Kampanii Prorowerowej prowadzej we wszystkich miastach UK - o ktorej bedzie w czesci drugiej moich wrazen . Reklam raczej malo. Do tego opis jednej szosowki, tabele z wynikami brytyjskich i zagranicznych zawodow szosowych, tabela z akutalnym rankingiem UCI brytyjskich zawodowcow i program zawodow w Europie na najblizszy miesiac. Cena - 2.5 funta.